PRZEPROWADZIŁAM SIĘ I PISZĘ TERAZ TUTAJ

Analitycznie

20:30

Uff... W końcu dało mi się dobrnąć do samego końca, i wymyłam wszystkie okna na dwóch piętrach. Namachałam się i napolerowałam przez ponad 5 godzin, więc mam nadzieję, że się nie rozchoruję. Firanki i zasłony kończą się prać, i jutro pozostało tylko wyprasowanie i powieszenie. Ani za myciem okien, ani za wieszaniem firan nie przepadam - ale jeżeli już miałabym wybierać, to wolę mycie okien. Jednak po raz pierwszy od wielu lat udało mi się z tym uporać w jeden dzień.

Jutro mam zamiar odpocząć, po dość intensywnych dniach zasłużyłam na odpoczynek. Tym oto sposobem jutro dzień spędzam z książką, ulubioną herbatą i ciepłymi skarpetkami. Cieszę się, że uporałam się dzisiaj z tymi oknami, choć zaczynając chciałam umyć tylko jedno okno. 

Ponadto dzisiejszy dzień był pełen przemyśleń.

Wracając dzisiaj z poczty, bo musiałam odebrać awizowaną paczkę, minęłam się z moją byłą szefową. I w ten oto sposób ruszyła cała machina analizowania. Jeszcze trzy lata temu, pracowałam na samodzielnym stanowisku, zajmując się dosłownie wszystkim: kontraktami, zarządzaniem, kadrami, płacami, i dziesiątkami innych rzeczy. Pracowałam często od godziny 8:00, do domu wracałam około 18:00, i jeszcze siedziałam nad papierami do 22:00 - 23:00. Był taki czas, że nie wiedziałam jak się nazywam: jeździłam z jednego szkolenia, na drugie, w między czasie robiąc rozliczenia, i jeszcze na weekendy jeździłam do Poznania, na studia. Może życie polegało przede wszystkim na pracy, nawet będąc na studiach: robiłam płace, rozliczałam kontrakty itd. Byłam dyspozycyjna, telefony od szefowej odbierałam nawet o 1:00 nad ranem, żeby puścić przesył danych, wystawić jeszcze jedną fakturę... Żyłam na pełnych obrotach, poświęcając się tylko i wyłącznie pracy. Koncentrowałam się na skuteczności, oraz na tym, żeby wszystko było w porządku.  Przy czym zarabiałam śmieszne pieniądze, które nie były adekwatne do moich obowiązków oraz odpowiedzialności. Prawda jest taka, że podczas swojej pracy w tej firmie, wyprowadziłam wszystkie dokumenty i rozliczenia na prostą... W podziękowaniu za to, zostałam praktycznie zwolniona z dnia na dzień, zostając bez pracy, a wszystko po to, aby szefowa mogła zapewnić miejsce pracy swojemu zięciowi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby mnie sama o tym poinformowała... a zrobiła tak, że poprosiła jednego z pracowników, aby mnie o tym wszystkim poinformował. I wtedy w moim życiu pojawił się Osobisty. Zmieniłam te swoje wszystkie szpilki, spódnice oraz koszule na wygodne spodnie, przestałam być taka poważna, jak wcześniej - po prostu wyluzowałam.

Dziś nie mam stałej pracy... W chwili obecnej kończę moje drugie studia, które w większości pochłaniają mój wolny czas, pracuję na małe zlecenia - i jestem szczęśliwa. Nie lubię wracać myślami do mojej byłej szefowej, i choć minęło już tyle lat - to nadal mam do niej żal oto, jak mnie potraktowała.

Najważniejsze jednak jest to, co jest tu i teraz, i w najbliższej przyszłości - reszta się nie liczy. A poniżej, odnośnik do piosenki, której ostatnio słucham. Udanego wieczoru!


P.s. Oglądaliście ten film?

Przeczytaj także

24 komentarzy

  1. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa. I że okna umyte ;) Miłość, zdrowie to się liczy, a praca, zarobki, szefowie, to drugi plan.
    W poprzedniej pracy z szefem całą załogę łączyły koleżeńskie relacje, razem wychodziliśmy na kolacje, bilard itd. atmosfera była fantastyczna, lubiłam tę pracę, ale podobnie jak Ty miałam mnóstwo na głowie, a moje wynagrodzenie nie było adekwatne do wykonywanych przeze mnie obowiązków, zdecydowałam się więc na zwolnienie. Gdy odeszłam z firmy dowiedziałam się, że kolega który zajmował się mniejszą ilością rzeczy zarabiał dużo więcej, dostał podwyżkę bo chodził i narzekał, ale przede wszystkim przez wzgląd na dawne czasy.. Jednak nie mam żalu, takie po prostu jest życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, takie po prostu jest życie. Wiadome jest, że jeżeli człowiek ma wybór, to zatrudni kogoś ze swojej rodziny, bądź kogoś znajomego - kwestia tego, że należałoby grać w otwarte karty.

      Usuń
  2. Najważniejsze jest to, by się nigdy nie poddawać! To my jesteśmy dyrektorami naszego życia! Mam podobne doświadczenia z pracą. Jednak patrząc na to wszystko dzisiaj, z perspektywy, mam duży dystans do wszystkich sytuacji, które miały wówczas miejsce. I jestem szczęśliwa. I to mnie bardzo umocniło. Bardzo.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie cała ta sytuacja nauczyła mnie dystansu. Na początku myślałam, że to koniec świata. Dziś czuję się silniejsza, dzięki tej całej sytuacji, i co najważniejsze, mądrzejsza. Zmieniłam swoje priorytety w życiu, i jestem szczęśliwszym człowiekiem niż kiedyś. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. No i proszę, to takie rzliczenie za niesprawiedliwe potraktowanie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, ogółem wychodzę z założenia, że prędzej czy później, wszystko wraca do człowieka.

      Usuń
    2. Do Ciebie wróci najlepsze:
      Masz doświadczenie, wiesz już czego i jak unikać i generalnie nie dasz się:)

      Usuń
    3. Zgadza się, bo na niczym człowiek się nie uczy tak, jak na swoich błędach.

      Usuń
  4. Bardzo nie w porządku ze strony szefowej, ale nie przejmuj się i nie myśl o tym. Praca stała się znajdzie...

    Najważniejsza, że jesteś zdrowa, szczęśliwa i zakochana :)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o tym :)
      Ogółem nie przejmuję się tym tak jak kiedyś, po prostu czasami to do mnie wraca. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Nie czujesz sie w pewnym stopniu wykorzystana? tyle pracy, tyle poświeceń i szefowa zamieniła Cie na swojego zięcia. Przykre i niesprawiedliwe.
    Film oglądałam kilka razy, świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, ale odsuwam to od siebie najdalej jak mogę. Wiesz, ogółem wychodzę z założenia, że prędzej czy później wszystko wraca do człowieka. :) Niezależnie od tego czy to co zrobił było dobre, czy złe.
      Co do filmu, to rok temu dostałam od Osobistego książkę pod tym samym tytułem, i zabieram się w końcu za jej przeczytanie.

      Usuń
    2. Z taką myślą łatwiej sie z tym pogodzić i żyć dalej.. ;)

      Usuń
  6. Przykre to jest bo pomimo nauki i zapewnienia, że w życiu ważne są pewne wartości z czasem przekonujemy się sami że niestety idea jest piękna ale praktyka szwankuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest niestety w życiu. Z pozoru, i na pierwszy rzut oka złego nie mogłam powiedzieć na byłą szefową, po kilku latach podchodzę do tej sytuacji z dużym dystansem, i wyciągam nowe wnioski. Wydarzyło się to, co się wydarzyło - i tyle, nie zmienię tego. :)

      Usuń
  7. Już widzę jak zięć się przykłada aż tak do pracy...na pewno za Tobą zatęskniła nie raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, powiem Ci szczerze, że chyba 6 miesięcy po tym jak mnie zwolniła, prosiła mnie o pomoc, ale z uśmiechem na twarzy jej odmówiłam. Bo to trzeba mieć tupet, żeby najpierw kogoś zwolnić, a potem prosić o pomoc. :)

      Usuń
  8. No to Osobisty jest całkiem całkiem :) Dobrze, że teraz to co robisz przynosi CI szczęście i oby tak dalej :D
    Co do piosenki to czytałam książkę.. i też z czasu lubię ją posłuchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie mam zamiar zabrać się za książkę :)
      Pozdrawiam i idę czytać Twój nowy wpis :)

      Usuń
  9. A ja wlasnie wczoraj widzialam ten film bo lecial w telewizji. :P A piosenka swietna.
    Ludzie tak juz maja. Wykorzystuja a potem ''porzucaja''. W koncu zyjemy w latach kapitalizmu. I my nie jestesmy winni ''porzucenia''. Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety teraz nastały takie, a nie inne czasy. Dlatego coraz częściej myślę o czymś własnym.

      Usuń
  10. Ja przez ostatnie 3 lata pracowałam w miejscy, którego nienawidziłam, za śmieszne pieniądze. Dzięki pomocy narzeczonego po prostu któregoś dnia poszłam i wręczyłam wypowiedzenie. Po kilku miesiącach na bezrobociu (dla mnie to był super czas odpoczynku i czytania książek w ogrodzie) założyłam własną działalność. Może na razie nie przynosi kokosów, ale jestem sama sobie szefem, do pracy chodzę w kapciach bo pracuję w domu i w końcu jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to najważniejsze, w chwili obecnej wszędzie jest taki wyzysk, i pracodawcy zazwyczaj chcę jak najwięcej wymagań od potencjalnego pracownika, a płaca - najlepiej wolontariat.

      Usuń


Facebook

zBLOGowani

zBLOGowani.pl

statystyki