PRZEPROWADZIŁAM SIĘ I PISZĘ TERAZ TUTAJ

"Małe" szczęście

12:13

Nie potrafię sobie znaleźć miejsca w domu. Nocami przesiaduję nawet do drugiej, trzeciej nad ranem i nie mogąc zasnąć oglądam kolejne odcinki serialu. W ciągu dnia zatracam się w codzienności, żeby zbyt wiele nie myśleć, i nie pogrążać się w tej pustce, która jest we mnie o kilku dni. Od wyjazdu mojego brata, myślę tylko o jednym ...

... o dziecku.

Wystarczył tak naprawdę jeden poranek, kiedy to wzięłam małego Gadułę (mojego chrześniaka) od brata, żeby wraz z żoną mogli sobie choć trochę jeszcze pospać. Mały wylądował u nas w łóżku pomiędzy mną, a moim mężem wraz z pluszakami i książeczką. Bawił się zabawkami, opowiadał nam historyjkę, przytulał się do nas. Tamtego poranka właśnie zdałam sobie sprawę, że jedyne czego nam brakuje do szczęścia to dziecko. 

Gdyby to tylko było takie proste jakby się wydawało. Przede mną kolejny szereg badań przed kolejną wizytą u endokrynologa. Do tego dochodzi kolejny miesiąc wstrzymanego cyklu, co nijak ma się do badań hormonalnych, które powinny być wykonane w konkretnym dniu. Jedni załamują się i "wyrywają włosy z głowy", gdy zobaczą dwie kreski na teście ciążowym - a ja, wiele dałabym za to, aby pod moim sercem rozwijał się mały człowiek.

Przeczytaj także

28 komentarzy

  1. Znam to uczucie doskonale... też go doznałam zaraz po ślubie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w takim razie życzę Ci takiego promyczka szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja życzę takiego promyczka ;-) ;-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjście z tej sytuacji jest całkiem proste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest tak proste jakby się mogło wydawać.

      Usuń
    2. Nie jest (przeczytałam Twojego bloga) i wiem jakie masz problemy zdrowotne :( Ale mam nadzieję, że lekarz sobie poradzi i będziesz mamą :) Kasia

      Usuń
    3. Oj, kurcze, przepraszam, nie wiedziałam (albo mi umknęło). Głupio mi teraz z powodu powyższego komentarza. Odebrałam notkę jako impuls do podjęcia decyzji, a nie zmaganie się z problemem zdrowotnym.

      Trzymam kciuki, żeby się udało!

      Usuń
    4. Spokojnie, nic się nie stało. :)

      Usuń
  5. To trzymam kciuki, żeby wszystko jednak potoczyło się po Twojej myśli. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam bardzo mocno kciuki!
    Uda się!! MUSI! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Również trzymam kciuki! Życzę Wam tego byście zostali rodzicami!

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę Wam byście niedługo zostali rodzicami :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, z całego serca życzę Wam spełnienia tego cudownego marzenia:)
    TRZYMAM MOCNO kciuki:)
    BUZIAKI i dziękuję za odwiedzinki:)
    PA:)

    OdpowiedzUsuń
  10. życzę żeby marzenie się spełniło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki. Twój mąż także pragnie dziecka? O tym nic nie wspomniałaś. Hmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obydwoje bardzo chcemy mieć dziecko.

      Usuń
    2. W takim razie powodzenia, trzymam kciuki!

      Usuń
  12. chyba każda kobieta o tym marzy. trzymam kciuki, aby wszystko poszło po Twojej myśli i było już w porządku pod względem zdrowotnym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podobnie jak Ty mam niedoczynność tarczycy. Po ponad pół roku brania leku Tsh zaczyna się w miarę normować, a przynajmniej spada z poziomu ponad 4.
    Co do pcos...czekam na wizytę u lekarza z kolejnymi wynikami. Czuję, że taką diagnozę po ponad 2 latach wizyt u kilku ginekologów w końcu usłyszę.
    Trzymam kciuki, żeby się Wam udało;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mamy nadzieję, że uda Wam się spełnić marzenie o dziecku!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam tak samo... Dziecko, jedyne czego pragnę w tym momencie... Owszem, nie mam problemów, mogę ot tak przytulić się do Męża i za parę miesięcy mieć będziemy dziecko.. Tym bardziej, kiedy od maja nie pracuję, teoretycznie mam sporo czasu by zająć się domem i dzieckiem... Ale nie chcę by moje dziecko miało bezrobotną matkę, a z drugiej strony co jeśli dostanę pracę, przedłużą mi umowę a ja zajdę w ciążę, jak to będzie wyglądać...? Własne mieszkanko się jeszcze buduje, będzie dopiero w 1poł. następnego roku... A ja tak bardzo pragnę dziecka, mój Mąż też. Na widok małych dzieci, aż mi łezki do oczków napierają...
    Marzenie...
    Powodzenia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, jeśli będę niedelikatna... Ale jesteś dopiero kilka miesięcy po ślubie, prawda? Nie zamierzam Ci wmawiać, że nie możesz czuć tego, co czujesz, bo nie o to chodzi. Tylko o pewną perspektywę. Poniżej roku starań nawet się nie diagnozuje niepłodności. Czytałam, jakie masz schorzenia, ale żadne z nich nie jest wykluczające, żadne nie zamienia niepłodności w bezpłodność.

    A kilka miesięcy to naprawdę tyle, co nic. Problem pojawia się, gdy miesiące zamieniają się w lata, kiedy już nie wiesz, co robić z rozpaczy, kiedy twoje małżeństwo zaczyna się kruszyć z błędnej frustracji... Bo nie przyjmuje się faktów do wiadomości. A fakty są takie, że może się nie udać. Nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację jesteśmy nie całe pół roku po ślubie, ale co z tego - jeżeli jestem zdiagnozowana od ponad trzech lat? Nasz związek rozpoczynaliśmy z myślą o tym, że nie wiemy czy kiedykolwiek zostaniemy rodzicami.Chodziłam od lekarza do lekarza słuchając, że nigdy nie zostanę mamą tracąc nadzieję na cokolwiek. Zaręczając się i stojąc przed ołtarzem, obydwoje myśleliśmy o tym, że będziemy się starać o adopcję. Z Twoich słów wnioskuję, że borykasz się z podobnym problemem - przykro mi z tego powodu, bo wiem, że nie jest to łatwe, ani dla Ciebie, ani dla najbliższych.

      Usuń
    2. Rozumiem. Mnie dotąd mówiono, że niepłodność można zdiagnozować po roku "starań" - praktycznych, a nie teoretycznych przesłanek medycznych. Moje koleżanka, straszona bardzo poważnymi teoriami, miała synka na pierwszą rocznicę. Pan Bóg może wszystko. Ale nie zawsze chce to zrobić.

      Masz rację - to nawet nie jest trudno. To jest po prostu niemożliwe do zniesienia.

      Usuń


Facebook

zBLOGowani

zBLOGowani.pl

statystyki