PRZEPROWADZIŁAM SIĘ I PISZĘ TERAZ TUTAJ

Zakaz kupowania... książek!

22:01

Po ostatnim, literackim zawodzie - mam tu na myśli książkę Katarzyny Tubylewicz "Rówieśniczki", przejrzałam półki z książkami i doszłam do wniosku, że nie kupię żadnej książki, póki nie przeczytam tego, co zalega na moich półkach. A zwracając uwagę na to, że biorąc ślub zdecydowaliśmy się wraz z mężem na książki zamiast kwiatów, to jest tego spora gromadka. Do tego doszło parę książek, które dostałam na urodziny, święta ... i zostały po prostu odłożone na półkę czekając tym samym na natchnienie do czytania.


I z tym natchnieniem bywało właśnie różnie: najpierw pochłonęły mnie różne e-booki, miałam dłuższą przygodę z Tess Gerritsen (i mam zamiar ją kontynuować!), potem chłonęłam słowo po słowie Szeptów dzieciństwa Ani Sakowicz. W między czasie zrobiłam (minimum!) dwa zamówienia w internetowej księgarni. Wzięłam parę książek dla siebie, kilka dla moich bliskich, a na półce z książkami do przeczytania robiło się ich tylko więcej, i więcej. Gdzieś w trakcie przygody z T. Gerritsen zapisałam się do biblioteki, zaczęłam wypożyczać inne książki. Czytałam. Oddawałam. Wypożyczałam kolejne. A półka z książkami do przeczytania była nadal tak samo obładowana. I dlatego powiedziałam sobie:
KONIEC!


I taki mam właśnie plan - nie kupować książek, póki nie przeczytam chociaż siedemdziesięciu procent tego, co zalega mi na półkach. Lubię czytać, ale nie lubię być do tego zmuszana, nie lubię robić niczego na siłę. Oczywiście nie mogę doczekać się Wiśniewskiego, aż w końcu będę mogła zaszyć się w fotelu z kubkiem herbaty, ale najpierw muszę skończyć książkę, którą czytam obecnie.

A Wy lubicie czytać? Często sięgacie po książki? A może przeczytaliście którąś z tych, które znajdują się na powyższych zdjęciach?
Image Map

Przeczytaj także

15 komentarzy

  1. Uwielbiam książki. Ostatnimi czasy kupiłam ich dużo. Stoją na półce. Mam je na kindlu. Chyba pójdę Twoim tropem i póki nie przeczytam tego, co mam nie kupię nic nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kindle'a pomimo tego, że bardzo go lubię to dawno nie trzymałam go w dłoni. Jakoś ostatni czas sprzyjał temu, że czytałam książki w wersji papierowej.

      Usuń
  2. Też tak sobie powtarzam, że żadnych książek dopóki stosik przy łóżku nie zmaleje, ale zawsze jakimś cudem coś na niego dorzucę. :) Kocham książki i nie da się nic poradzić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój troszeczkę wczoraj zmalał - jedna książka przeczytana, i biorę się za kolejną :) Aura za oknem sprzyja.

      Usuń
  3. Ja uwielbiam czytać! Chociaż przyznam się szczerze, ze lubię typowe romansidła:) Lubię przenieść się do innej rzeczywistości:) Ostatnio przeczytałam Crossa wszystkie cztery części:)
    życzę miłych chwil z ksiażką i ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie przepadam za takimi typowymi romansidłami, ale moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby każdy czytał to, co lubi. Mnie fascynują kryminały i thrillery, nietypowe historie zwyczajnych ludzi.

      Usuń
  4. hm…dla oczyszczenia Twojego sumienia powinnam zaprosić Cię do mnie do pokoju…zwanego "biblioteką", zwanego moim książkowym wyrzutem sumienia, za każdym razem, gdy wchodzę do niego z nową książką….niemniej kocham to miłością bezwzględną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie moje wyrzuty sumienia skłoniły do napisania tego postu, a skoro publicznie się do tego przyznałam, że zbyt wiele mam nieprzeczytanych książek - to łatwiej mi będzie dotrzymać danego słowa :)

      Usuń
  5. Odniosę się do przedstawionych przez Ciebie książek Wiśniewskiego: obie są dobre, ale "Na fejsie..." jest genialna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym roku zaczęłam czytać "Na fejsie", ale nie zaiskrzyło, więc chcę dać jej drugą szansę :)

      Usuń
  6. Jak ktoś kiedyś stwierdził: "przerażająca jest siła nałogu"... Twój akurat popieram, sama uwielbiam czytać. Jednak widać, że czasem od przybytku głowa boli :D
    Miłej lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu mam wyrzuty sumienia, gdy zastanawiam się nad zakupem jakiejś książki lub wypożyczeniem z biblioteki, gdy w domu na półkach jeszcze tyle nie przeczytanych :)

      Usuń
  7. Jak to pięknie wygląda :D
    Niedawno czytałam "mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" S. Larssona - bardzo fajna, szybko się ją czyta.Podobnie jak książki Gerritssen - teraz chciałabym przeczytać "milczącą dziewczynę", znasz? ;) Co do Wiśniewskiego to jakoś mi nie zapadły w pamięć jego teksty.
    Aha, no i znam "Białą Masajkę" - też dobra ;)
    Jeszcze raz to napiszę - świetny mieliście pomysł z tymi książkami zamiast kwiatów :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie po tym Twoim komentarzu zaczęłam czytać Larssona. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu podobnie jak Tobie. A jeżeli chodzi o książki Gerritsen to czytam jej książki (serię z Rizolli i Isles) po kolei :) Ostatnio czytałam Klub Mefista.

      Powiem Ci szczerze, że jest bardzo zadowolona z tego pomysłu, bo do tej pory mamy jeszcze jakieś wina, które dostaliśmy od gości, a książki - będą z nami na zawsze. A kwiaty, wiadomo są piękne, ale szybko by zwiędły...

      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. "Białą Masajkę" i "Małe cuda" czytałam, obie bardzo mi się podobały, polecam :-)))

    OdpowiedzUsuń


Facebook

zBLOGowani

zBLOGowani.pl

statystyki