PRZEPROWADZIŁAM SIĘ I PISZĘ TERAZ TUTAJ

Operacja?

22:03

Generalnie staram się, aby Canna's life było miejscem pozytywnym, ale życie pisze swoje własne scenariusze i nie zawsze bierze pod uwagę inne sprawy. Dlatego nie piszę, gdy miewam gorsze dni, bądź odczuwam spadek nastroju. Czasami napiszę jakiś wpis o moim największym problemie, który uniemożliwia mi spełnienie mojego największego marzenia, bycia mamą- czyli o mojej niepłodności.

Image Map
Jednak dzisiejszy dzień wzbudził we mnie strach i pewnego rodzaju niepokój. A wszystko jest związane z moją sierpniową kontuzją kolana. Po trzech miesiącach w dalszym ciągu mam z nim problemy. Byłam na rehabilitacji, potem dwukrotnie miałam klejone kolano metodą tapingu - ale niestety problem z kolanem wracał od czasu do czasu np. na zmianę pogody, gdy zbyt dużo chodziłam. W ubiegłym tygodniu postanowiłam wrócić do aktywności fizycznej - na początku do szybkich spacerów. Oczywiście kolano ponownie dało o sobie znać (niestety) i umówiłam się prywatnie do znajomego ortopedy. Teraz żałuję, że nie poszłam do niego na samym początku opierając się na diagnozie, którą usłyszałam podczas sierpniowej wizyty w szpitalu. Sprawa wygląda dość poważnie, jutro wieczorem jadę na rezonans i okaże się czy ląduję na stole operacyjnym, czy też nie.

Już pomijam fakt, że kolano od sierpnia nie jest sprawne tak, jak być powinno. Do tego moja aktywność fizyczna przez ten czas jest praktycznie żadna, co oczywiście od razu odbiło się na mojej wadze (ok. 2-3 kg!), z którą i tak mam problemy z powodu niedoczynności i PCOS. 

Źródło: www.pixabay.com
I generalnie po prostu szlag, by to wszystko trafił. Nie pozostało mi nic innego jak zrobienie rezonansu magnetycznego oraz czekanie na opis. Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło po mojej myśli! 

Do napisania!

Przeczytaj także

20 komentarzy

  1. Zaciskam kciuki by poszło po Twojej myśli! Pod każdym względem. PCOS jest dolegliwością niełatwą do opanowania, u mnie pełnoobjawowe i po części krępujące ale wiem że pomoc dobrego fachowcy może nakierować ten zbuntowany organizm na właściwe tory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też pełno objawowe, a ostatnio zauważyłam nasilenie pewnych objawów, dlatego na wtorek umówiłam się do ginekologa. Mam nadzieję, że nie będę musiała odwoływać wizyty.

      Usuń
  2. Warto się skonsultować u kilku specjalistów. Mój mąż dostał skierowanie na operację kolana po kontuzji, ale bał się czy to nie ograniczy sprawności. Poszedł więc do trzech innych lekarzy i znalazł takiego, który wyprowadził go poprzez rehabilitację. Mam nadzieję, że i u Ciebie to nie jest jednak nic bardzo piważnego i obejdzie się bez zabiegu!!!
    Trzymam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten, do którego się wybrałam wczoraj jest właśnie jednym z najlepszych w Polsce. Zobaczymy co z tego wyjdzie, jadę właśnie na rezonans. Ciekawe jak długo będę musiała czekać na wynik....

      Usuń
  3. Ja problemy z kolanem mam od końca liceum, kiedy je skręciłam. To już jakieś 8 lat! Wtedy powiedziałam sobie że nie muszę być sportowcem i odpuściłam. Chodzę, truchtam czasami ale o gwałtownych ruchach nie ma mowy. Mnie kolano nie boli co najwyżej czasami przeskakuje. Ostatnio na siłowni pracowałam z fizjoterapeutą i trenerem i pokazali co mogę robić by wzmocnić kolano. Przez 8 lat weszłam w tryb oszczędzania kolana a to dla niego nie jest za dobre. Kolana to trudny temat. Operacje jednym pomagają drugim szkodzą. Jeśli masz w środku coś pouszkadzane to artroskopia powinna swoje zrobić. Ale mam dobrą nowinę z PCOS. U mnie się cofnęło. Tabletki i trochę ruchu zrobiło swoje. Ale też muszę schudnąć. Możliwe że za jakieś 2-3 miesiace zaczniemy starać się o dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ruch jest kluczowy nie tylko w Pcos, ale i w innych chorobach. W moim przypadku sama dieta nie daje zbyt wiele... co do kolana, to jest ono niestabilne - zobaczę co wyjdzie po dzisiejszym badaniu... pozdrawiam.

      Usuń
    2. Żeby chudnąć musiałam zejść do 1200kcal... albo mniej... a to powoli sama sałata. Przy takiej diecie ciężko myśleć. Daj znac co z kolanem, bo jestem żywo zainteresowana tematem.

      Usuń
    3. Wcześniej liczyłam kalorie - obecnie raczej staram się racjonalnie odżywiać; czasami sięgam po dietę od dietetyczki. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale ja nie mogę jeść w kółko tego samego :)

      Co do kolana, to aktualizacja pojawiła się w nowym wpisie, generalnie więzadła są całe, a to jest najważniejsze.

      Usuń
  4. Bardzo mocno trzymam kciuki!
    Na pewno wszystko będzie dobrze :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeju, przykro mi :/ ale trzymam kciuki żeby wszystko poszło po Twojej myśli.
    Będzie dobrze, musi być.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana trzymam mocno kciuki. JESTEM DOBREJ MYŚLI!!! Ściskam Cię mocno i główka do góry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Natalia. :) Nie jest to niestety takie proste zwłaszcza, że przy każdym kroku zaciskam zęby z bólu. Od wczoraj po badaniu niestety bardzo mi się pogorszyło.

      Usuń
  7. Przykra sprawa, ale trzymam kciuki, by wszystko się udało :)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  8. To okropne wieści...
    Bądź mimo wszystko silna. Trzeba przetrwać gorszy czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chcę Cię straszyć, ale ja też miałam niestabilne kolano. Po upadku na nie przez 8 lat ,,uciekała" mi noga na bok. Okropne uczucie. Idziesz normalnie idziesz i nagle Cię przewraca. Tyle czasu męczyłam się. Noga bolała, zbierała się często woda, co później prowadziło do punkcji, no i uciekała w bok...
    2 rezonanse nie do końca wyjaśniły co jest grane. Dopiero dobry ortopeda na podstawie usg i badania (wyginał mi nogę i wykonał podobny ruch do takiego jaki dział mi się podczas tego uciekania kolana) stwierdził, że mam zerwane więzadło krzyżowe.
    Bałam się operacji dlatego poszłam jeszcze do 4 innych ortopedów. Dopiero jak wszyscy powiedzieli, że operacja jest konieczna to zdecydowałam się.
    Znalazłam dobrego lekarza w Bydgoszczy i tam zrobiłam artroskopową rekonstrukcję tego więzadła.
    5 miesiący po tym byłam na zwolnieniu.
    Straszyli mnie wszyscy, że już nigdy szpilek nie włożę :))) a na obcasach jest mi najwygodniej ;) lepiej niż na płaskim :)
    Od operacji minęło 4 i pół roku.
    Oczywiście noga boli na zmianę pogody lub jak bardzo dużo się nachodzę w czasie dnia.
    Jednak nie żałuję, że zrobiłam operacje.
    Tego czego żałuję to tego, że tyle czasu się męczyłam i zwlekałam z tym.
    No i za bardzo biegać nie mogę niestety ....
    Moje kolano źle znosi zbytnie obciążanie.

    Trzymaj się więc kochana :)
    Operacja to nic strasznego :)))
    Znieczulenie w kręgosłup i jakoś idzie znieść :)))
    Zrób z tym porządek i nie zwlekaj :)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zwlekam, zrobię to, co trzeba i zobaczymy jak będzie najpierw fizykoterapia i rehabilitacja.

    OdpowiedzUsuń


Facebook

zBLOGowani

zBLOGowani.pl

statystyki