PRZEPROWADZIŁAM SIĘ I PISZĘ TERAZ TUTAJ

Męskim okiem: Clint Eastwood

16:21

Dziś jest taki dzień, kiedy po raz pierwszy na blogu odejdę od pewnej normy. Tak naprawdę pomysł na tego typu wpis zrodził się w mojej głowie dość dawno temu. Rozmawiałam o tym z Mężem, który podszedł do mojego pomysłu bardzo sceptycznie. Aż do dziś...

Otóż rozkłada mnie choroba, już drugi dzień męczę się z gorączką i nie mam na nic siły. A wraz z tym na pisanie o filmach Eastwooda, które w ostatnim czasie zdobyły moje serce. Dlatego dziś nadszedł taki moment, kiedy postanowiłam oddać głos Osobistemu.

Zapraszam do czytania!

Niezapomniany Brudny Harry, czy też  rewolwerowiec z westernów Sergio Leone. Aktor grający głównie twardych, bezkompromisowych facetów z własnym kodeksem zasad. Dla wielu osób właśnie to przychodzi na myśl gdy słyszy się nazwisko Clint Eastwood. Pomimo bardzo bogatej filmografii to są jego wizerunkowe role, z którymi większość ludzi go kojarzy. 

Źródło
Osobiście uważam go za bardzo dobrego aktora, jego role za przekonujące i powodujące chęć utożsamiania się z daną postacią. Jednak to nie na jego grze aktorskiej chciałbym się skupić, a przynajmniej nie tylko, lecz głównie na jego pracy jako reżysera. 

Po długich namowach, w końcu udało mi się obejrzeć wraz Żoną Gran Torino. Chociaż sam nigdy wcześniej nie oglądałem tego filmu, to wielu znajomych polecało go, jako warty obejrzenia - teraz już wiem dlaczego.  Jest to naprawdę świetny film, dający do myślenia i skłaniający do refleksji nad samym sobą. Clint po raz kolejny wykreował postać, którą jestem w stanie zrozumieć: zarówno to, co robi, jak i dlaczego. Nie jest to łatwy film. Ten kto szuka rozrywki w stylu Brudnego Harry'ego może się zawieść. Jak każdy facet lubię filmy z dużą dawką akcji, pełną pościgów, strzelanin i bijatyk, ale czasem szukam w kinie czegoś więcej. Bardziej realnego. Czegoś co faktycznie może się wydarzyć. I to zapewnia Gran Torino

Zresztą po obejrzeniu tego filmu bardziej zainteresowaliśmy się filmami Clinta Eastwooda. Obejrzeliśmy Rzekę tajemnic, Za wszelką cenę, Oszukaną oraz Prawdziwą zbrodnię. Nie jest to na pewno koniec naszej przygody w filmami tego reżysera, ale już teraz uważam, że warto się podzielić przemyśleniami na temat jego filmów. 

Dla mnie osobiście to, co uderza w tych filmach to realność. Realność postaci, zdarzeń, miejsc. Nie są to filmy przesłodzone, gdzie wszystko absolutnie musi się dobrze skończyć. Jest tak, jak w życiu: raz bywa lepiej, a raz gorzej. W końcu nie wszystko udaje się nam tak, jakbyśmy chcieli. I to właśnie można odnaleźć w tych filmach. Momentami są brutalne, ale takie bywa życie. Czasem są zabawne, czasem po prostu radosne, a czasem zwyczajnie smutne. Nic nie jest stałe, zmieniamy się pod wpływem nie tylko wydarzeń, ale także pod wpływem osób, które pojawiają się w naszym życiu. Tak samo jest w filmach Clinta Eastwooda. Jego bohaterowie zmieniają się pod wpływem tego, czego doświadczają. 

Każdy z tych filmów mogę spokojnie polecić, ale i tak największe wrażenie zrobił na mnie Gran Torino. Obecnie wiele osób uznałoby główną postać za rasistowską i ksenofobiczną. I mieliby rację. Ale nie można oceniać niczego po pozorach! Niektóre dialogi są dość dosadne i brutalne, ale to również tworzy specyficzny klimat filmu. 

Osobisty

Przeczytaj także

12 komentarzy

  1. Uwielbiam ten film. A szczególnie scena: rządzi: ))

    https://m.youtube.com/watch?v=dCWNeEXUXzs

    Rasistowski? Nie sądzę... pokazuje właśnie jak jest naprawdę. .ze to czarni są najwiekszymi rasistami. Film jest cudowny, wzruszający... a Clinta uwielbiam. Jest niesamowitym aktorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem dużą ochotę zamieścić cytat z tej sceny, ale niecenzuralne słownictwo mnie przed tym powstrzymało. Natomiast bez wiernego przekładu scena ta miałaby o wiele słabszy wydźwięk.
      Co do rasistowskiego, to nie chodziło mi oto, że ja go za taki uważam - nawet pomimo mocnego wrażenia wielu scen, jednak ze względu na panującą wszędzie poprawność wiele osób może temu filmowi to zarzucać. Ale dla mnie między innymi to pokazuje jego realność i brak przesłodzenia. Clinta zawsze ceniłem jako aktora, a teraz również jako reżysera.

      Usuń
    2. Chodziło Ci o "co knujecie asfalty? ":))) hehe. Masz rację,film mocny. Ale też prawdziwy i to mi się w nim podoba. Pokazuje też różnice, ze nasz bohater- rasista zaprzyjaznia się i przyjmuje pomoc od żółtych,a na końcu im pomaga w ostatecznym rozrachunku. Pokazuje też czarnych, jakimi oni sa rasistami i ze nie chcą się bratać z białymi. Ważny problem porusza. Samotności, starzenia się i chęci bycia potrzebnym. Niesamowity film.

      Usuń
  2. Ja za Eastwoodem i filmami z nim nie przepadam, ale Osobisty spisał się na medal - pierwszy męski post bardzo udany, i sam jego zamysł też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio oglądałam film "Dopóki piłka w grze" i właśnie w jednej z głównych ról obsadzono Clinta. Obok niego można było zobaczyć Amy Adams i Justina Timberlake'a. Bardzo przyjemnie oglądało się ten obraz - dobry film na spokojny wieczór. :)
    Osobisty niech wpada częściej, zawsze to fajnie spojrzeć na coś męskim okiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam tego filmu, Osobisty również. Co do częstotliwości pisania przez Osobistego to nie wiem jak to będzie wyglądało, wszystko zależy od Jego chęci :)

      Usuń
    2. Zgadzam się, dobry film, i ja też polecam:) w sam raz na weekendowy wieczór filmowy.
      A debiut męża bardzo udany! Już wpisuję Gran Torino na naszą listę filmów do obejrzenia :)

      Usuń
    3. Prawdziwą zbrodnię również Ci polecam :)

      Usuń
  4. A ja życzę Ci cudnego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten cykl z filmami to świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń


Facebook

zBLOGowani

zBLOGowani.pl

statystyki